Cztery sygnały, że strona wymaga reakcji
Strona firmowa psuje się po cichu. Formularz przestaje dochodzić, hosting zwalnia, Google przestaje zaglądać, a właściciel dowiaduje się o wszystkim po miesiącu, z pytania klienta „czemu nie oddzwoniliście". Dlatego analityka KOMPASFIRM przy każdej witrynie automatycznie podnosi cztery sygnały ostrzegawcze: brak ruchu, ruch bez zapytań, błędy serwera i brak wizyt Googlebota. Ten artykuł wyjaśnia, co każdy z nich znaczy, skąd się bierze, co sprawdzić w pierwszej kolejności i jak zamienić je w dwudziestominutową miesięczną rutynę.
Skąd biorą się sygnały
Sygnały nie wymagają żadnej konfiguracji ani instalacji: liczy je sama platforma z danych, które i tak zbiera. Dwie warstwy analityki (serwerowa, działająca zawsze, i przeglądarkowa, działająca po zgodzie w banerze) opisaliśmy we wpisie o analityce bez cookies; sygnały korzystają z obu. Każdy z nich odnosi się do okresu, który masz wybrany w panelu (domyślnie ostatnie 30 dni), więc ten sam sygnał może być zapalony przy widoku tygodniowym i zgaszony przy miesięcznym. Do tego osobno pracuje monitor godzinowy, który sprawdza świeże błędy serwera i ciszę trackera i zapisuje je jako alarmy w panelu.
Sygnały działają w każdym planie, także darmowym. Wnioski silnika opisane niżej również.
Sygnał 1: brak ruchu
Strona nie zanotowała w badanym okresie ani jednej wizyty człowieka. Zanim uznasz to za katastrofę, jedna uwaga techniczna: wizyty liczą się po zgodzie w banerze cookies, więc świeżo uruchomiona strona z małym ruchem może pokazywać zero także wtedy, gdy ktoś na niej był, ale zgody nie kliknął. Dlatego ten sygnał czytaj razem z warstwą serwerową: jeśli żądań od zwykłych przeglądarek też prawie nie ma, strona jest naprawdę niewidzialna.
Co sprawdzić po kolei: czy strona jest opublikowana i otwiera się z telefonu spoza własnej sieci; czy domena nie wygasła; czy strona jest w Google (wpisz w wyszukiwarkę site:twojadomena.pl); czy prowadzą do niej jakiekolwiek linki, wizytówka Google, katalogi, media społecznościowe. Strona bez ani jednego linku z zewnątrz nie ma skąd dostać ruchu: to nie problem techniczny, tylko marketingowy.
Sygnał 2: ruch bez zapytań
Sygnał zapala się, gdy strona ma co najmniej pięćdziesiąt wizyt i zero zapytań. Próg jest celowy: przy mniejszym ruchu zero zapytań to jeszcze statystyczny przypadek, przy pięćdziesięciu wizytach to już wzór. Pisaliśmy o tym szerzej przy okazji lejka wizyta, próba, zapytanie.
Diagnoza idzie lejkiem od środka: najpierw sprawdź próby kontaktu. Jeśli ludzie klikają w telefon, a zapytań brak, strona działa, tylko jej owoce zbiera telefon, nie skrzynka: upewnij się, że ktoś te telefony odbiera. Jeśli prób też nie ma, problem leży wyżej: w treści (oferta niejasna, brak cen, brak wyraźnego wezwania do kontaktu) albo w ruchu (przychodzą ludzie z zupełnie innych fraz niż Twoja usługa). Jeśli formularze są zaczynane i porzucane, skróć formularz.
Sygnał 3: błędy serwera
Strona odpowiada częścią żądań kodami 5xx, czyli „serwer nie dał rady". Dla odwiedzającego wygląda to jak biała strona albo komunikat o błędzie; dla Google to sygnał obniżający zaufanie do witryny. Tu akurat mamy prostą wiadomość: na infrastrukturze KOMPASFIRM ten sygnał praktycznie się nie zapala, a jeśli się zapali, to najczęściej wskazuje krótkie okno serwisowe. Widzisz go jednak po to, żeby nie zgadywać: raport godzinowy pokazuje, kiedy dokładnie błędy wystąpiły i czy problem trwa, czy był jednorazowy. Monitor godzinowy zapisuje alarm już od dziesięciu błędów w ciągu godziny. Jeśli błędy się powtarzają, zgłoś to nam, z raportem zamiast z przeczuciem.
Jedno rozróżnienie, które oszczędza nerwów: błędy 404 („nie ma takiej strony") to nie błędy serwera. W przytłaczającej większości generują je skanery odpytujące nieistniejące adresy; pisaliśmy o tym w artykule o udziale botów w ruchu. Sygnał dotyczy wyłącznie kodów 5xx.
Sygnał 4: cisza od Googlebota
Strona ma ruch, ale zweryfikowany robot Google w badanym okresie nie odwiedził jej ani razu. To najbardziej podstępny sygnał, bo krótkoterminowo nic nie boli: pozycje w wyszukiwarce trzymają się siłą rozpędu. Długoterminowo oznacza, że zmiany na stronie nie trafiają do indeksu, a pozycje będą powoli erodować.
Co sprawdzić: czy strona nie blokuje robotów (świeżo migrowane strony potrafią przynieść ze sobą blokujący plik robots.txt); czy w ustawieniach witryny nie jest włączony przełącznik „ukryj przed wyszukiwarkami", przydatny na stronach testowych, ale zabójczy na produkcyjnej; czy mapa strony jest dostępna; czy domena jest podpięta poprawnie. Ważny niuans, o którym pisaliśmy w artykule o robotach na stronie firmowej: liczą się wyłącznie wizyty zweryfikowane wstecznym DNS. Automat podpisany „Googlebot", który nie przyszedł z serwerów Google, nie gasi tego sygnału, bo nie jest Googlebotem.
Czego sygnały nie wykryją
Uczciwie: cztery flagi obejmują to, co da się policzyć z ruchu. Nie wykryją wygasającej domeny (o tym przypomina osobno moduł domen, mailem przed terminem), nie ocenią treści, nie powiedzą, że konkurencja obniżyła ceny, i nie zauważą, że telefon z sekcji kontaktu jest nieaktualny, dopóki ludzie nie przestaną go klikać. Nie zastąpią też Google Search Console, która widzi indeks od strony Google: kary ręczne, problemy z indeksowaniem konkretnych podstron, zapytania, z których strona się wyświetla. Sygnały mówią „coś jest nie tak, zacznij tutaj"; diagnozę robisz Ty, listami z tego artykułu.
Pod sygnałami: silnik wniosków
Cztery flagi to warstwa alarmowa. Pod nią pracuje silnik, który formułuje bardziej niuansowane wnioski: że ruch rośnie, a zapytania spadły; że jedno źródło przynosi nieproporcjonalnie dużo zapytań i warto je zasilić; że konkretna podstrona zbiera ruch, ale nie oddaje zapytań; że użytkownicy telefonów radzą sobie gorzej niż komputerowi; że tracker zamilkł, choć wcześniej raportował. Każdy wniosek pojawia się wyłącznie przy wystarczającej próbie danych (minimum pięćdziesiąt wizyt), bo wniosek z pięciu wizyt to wróżenie. Wniosek nietrafiony można ukryć jednym kliknięciem i nie wróci w tym okresie.
Przykład: jak wygląda diagnoza w praktyce
Gabinet fizjoterapii, widok 30 dni: sygnał „ruch bez zapytań" zapalony, 140 wizyt, 0 formularzy. Krok pierwszy, próby kontaktu: 19 kliknięć w telefon. Strona zatem działa, tylko przez telefon. Krok drugi, wniosek silnika: „użytkownicy telefonów kontaktują się rzadziej niż komputerowi". Sprawdzenie na własnej komórce: numer w nagłówku jest tekstem, nie linkiem, więc nie da się go kliknąć jednym ruchem. Poprawka w danych firmy zajmuje minutę. Miesiąc później: 31 prób, 3 formularze, sygnał zgaszony. Cała diagnoza zajęła kwadrans i nie wymagała ani jednego zewnętrznego narzędzia.
Miesięczna rutyna: dwadzieścia minut
- Otwórz Analitykę i spójrz na cztery sygnały. Zielono? Przejdź do punktu 3.
- Każdy zapalony sygnał diagnozuj listą z tego artykułu, w kolejności: zapytania, próby, treść, technika.
- Przejrzyj zapytania i próby kontaktu miesiąc do miesiąca. Rosną, stoją, spadają? Trend znaczy więcej niż pojedyncza liczba.
- Zajrzyj do wniosków silnika. Jedno działanie miesięcznie wyciągnięte z wniosków (zasilenie najlepszego źródła, skrócenie formularza, dopisanie treści na stronę, która zbiera ruch bez zapytań) to więcej, niż robi większość konkurencji przez rok.
- Raz na kwartał zajrzyj też do Search Console: to druga para oczu, której sygnały nie zastąpią.
Sygnały działają na każdej stronie w KOMPASFIRM bez konfiguracji. Nie wysyłamy ich mailem po to, żeby straszyć: leżą w panelu i czekają na Twoje dwadzieścia minut raz w miesiącu. Jeśli prowadzisz wiele stron, te same sygnały widać zbiorczo w portfelu wyników, o którym piszemy dla agencji w Kartografii trakcji.
Stwórz własną stronę firmową za darmo
Bez rejestracji, bez wiedzy technicznej. AI wygeneruje gotową stronę w kilka minut.
Stwórz stronę za darmo →